Rodzina, rodzice, najbliżsi … pierwsze kontakty dziecka z innymi: mama, tata, siostra, brat, babcia, dziadek to pierwsze doświadczenia, które skonstruują obraz świata, z którym nasze dzieci będą szły przez życie. Czy jest bezpieczny czy nie, czy jest w nim miłość czy obojętność, czy jestem ważny czy zupełnie nie istotny, czy mam prawo do własnych wyborów czy nie. Z czasem dowiaduje się jak wygląda rodzina, jaka jest rola mamy a jaka taty, czy związek dwojga ludzi to coś ważnego, jak taki związek działa, co daje, czego oczekuje.
Zupełnie nie zdajemy sobie z tego sprawy. Mam przyjaciółkę, jej związek (małżeństwo z 10 letnim stażem) to zupełna ruina ale … jej to wystarcza. Nic „złego” się nie dzieje, mówi. On „zarabia” na dom, wraca z pracy, siada i … czyta, gra na komputerze … właściwie się nie odzywa, nie angażuje w życie rodziny, nie podejmuje decyzji ale odpowiada na polecenia – „pozmywaj”, pozmywa, „wyrzuć śmieci”, wyrzuci, „wyjdź z psem”, wyjdzie. Przyzwyczaiła się, nie bije, nie awanturuje się, wykonuje polecenia, pieniądze przynosi. Ona się na to godzi, tak jej wygodnie. I dobrze, jeśli jej to odpowiada. Każdy ma prawo do własnych wyborów. Tylko co z ich córką? Mała nie szanuje taty, jak mama, wydaje mu polecenia. Właściwie nie ma z nim zupełnie kontaktu emocjonalnego, mówi że mogłoby go nie być. No i fajnie, właściwie wszyscy są zadowoleni. Matka, która i tak potrafi wszystko w domu zrobić, wszystkim się zająć ma stały przychód gotówki co zapewnia jej bezpieczeństwo finansowe. Córka nie słyszy awantur, w domu jest spokój a jak potrzeba za nią walizkę pociągnąć to i ma komu to zlecić. No i ojciec, który ma święty spokój. I wszyscy są szczęśliwi, wszystkim takie życie odpowiada tylko … ojciec popija, matka wiecznie sprząta a córka chorobliwie obgryza paznokcie. NIE, NIE SĄ SZCZĘŚLIWI, choć bardzo chcieliby w to wierzyć, choć pewnie nawet już w to wierzą NIE SĄ SZCZĘŚLIWI.
Ale nie o tym miało tu być. Jakie informacje na temat tego świata ta dziewczynka dostała od rodziców? Jaki związek stworzy w przyszłości, jakiego wzoru będzie szukała, jak ważne w ogóle będą dla niej związki, jaką rolę przypisze swojemu przyszłemu mężowi jak to swoim dzieciom da obraz świata? Z badań wynika, że dzieci powielają „błędy” swoich rodziców, co więcej, ich cechy zakorzeniają się w nich jeszcze bardziej i ujawniają się ze zwiększoną siłą.
I co z tego, że córka jest „dobrze ułożonym” i grzecznym dzieckiem, czysto i schludnie się ubiera, dobrze uczy ale czy będzie szczęśliwa? Z jakim bagażem wprowadzają ją jej rodzice w świat?
Jej rodzice czują się „wystarczająco dobrzy”. Nie biją, nie piją (tzn. „nie leżą pod płotem nie przytomni”), jest co jeść, w co się ubrać, są wakacje, dziecko bezpieczne i „zadbane”. TYLKO CZY TO WYSTARCZY?